| Jakże samotnym zawsze mnie zastajesz o nocy! święta nocy! płonąca rajem czarodziejskich bajek, cudem rozjarzeń i tęczą rozzłoceń — jak śnieg cichutka, biała jak opłatek, którym się dzielisz z całym, z całym światem — O nocy, pod gwiazd milczeniem dalekim, I wśród której Bóg się pobratał z człowiekiem! Podchodzę cichy do cudzego stołu I przełamuję opłatek ze drżeniem: z warg proszą słowa z szarego popiołu w grobów milczenie — Stoję samotny w gwiazd źrenicach wilczych owity w smutek jak w sztandar żałobny — Na zmarzłej ziemi śnieg — Nade mną milczą wieczność i gwiazdy, a pode mną groby. |
|
| « poprzednia | następna » |
|---|













